Było. Minęło.
Londyńska kawowa fiesta należy już do przeszłości. Choć kilka dni temu olbrzymie dawki kofeiny skutecznie zapewniały mi bezsenność, w końcu musiałam odespać swoje. Caffè Culture to jak studnia bez dnia. Mogłabym chyba godzinami rozmawiać z przedstawicielami kawowych mocarstw. I tak Brazylia, Gwatemala, Costa Rica, Kolumbia, Panama…
Oczy same otwierały mi się ze zdziwienia, na widok tych wszystkich cudeniek, za pomocą których można by zaparzyć kawę.
Mało mi kciuki nie odpadły, kiedy w Coffee In Good Spirits Competition startował nasz rodak – Paweł Pala. Pomimo, że młynek do kawy dwukrotnie odmówił mu posłuszeństwa, to aż miło było patrzeć na jego uśmiechniętą twarz pomimo zaciśniętych zębów kiedy siłował się z AeroPress’em w przygotowaniu konkursowego napoju.
Dla Kofeinny targi na londyńskiej Olympii stały się także źródłem herbacianych inspiracji. Teraz wiem też na pewno, co w naszym lokalu nigdy nie doczeka się względów. Zielona herbata ma na pewno wiele prozdrowotnych właściwości, ale pod postacią matcha zalecam omijać szerokim łukiem.
Fotorelację z wizyty na Caffè Culture znajdziecie na facebook’owej stronie Kofeinny.
